– Złożyliśmy wszystkie dokumenty u konserwatora zabytków, czekamy na jego odpowiedź. Na terenie belgijskiej spółki z którą mamy podpisane porozumienie, rozpoczęliśmy prace porządkowe, przygotowaliśmy teren pod ustawienie kontenerów socjalnych i wydzielenie ogrodzenia. Zabezpieczyliśmy włazy do studni, tak żeby nikt nie ucierpiał – informował odkrywca, Piotr Koper.
Pokaźnych rozmiarów teczka trafiła do konserwatora zabytków. Niestety, odkrywcy nadal nie mogą odetchnąć z ulgą.
– „Po konferencji, która odbyła się Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej im. Angelusa Silesiusa w Wałbrzychu nt. „Złotego pociągu” i po wystąpieniu pani Wojewódzkiej Konserwator Zabytków nie mamy raczej żadnych złudzeń. Zgody szybko nie będzie, a możliwe, że będą dodatkowe roszczenia i wymogi. Wszyscy deklarują chęć pomocy, ale tak naprawdę to na placu boju z urzędnikami jesteśmy sami. Tylko Wałbrzyszanie i czytelnicy naszych wiadomości są tak naprawdę zainteresowani odkryciem tej zagadki. Wiemy, że mamy poparcie i sympatię dla sprawy, lecz może to nie wystarczyć, żeby osiągnąć sukces, czyli rozpocząć rozpocząć prace weryfikacyjne na „65KM”- piszą odkrywcy na swoim fanpage.
Podczas konferencji „Wokół złotego pociągu” w wałbrzyskiej PWSZ Barbara Nowak-Obelinda, Dolnośląski Wojewódzki Konserwator Zabytków, tłumaczyła, że ustawa na mocy której prowadzone są poszukiwania powinna zostać doprecyzowana.
– Właściwie wydajemy pozwolenie tylko my, a sytuacje mogą być bardzo różne. Przede wszystkim w wypadku poszukiwań związanych z czasem II wojny światowej, może być zagrożenie występowania materiałów wybuchowych czy broni chemicznej. Tylko wyobraźnia osoby wydającej pozwolenie wskazuje, jakiego typu zagrożenia mogą się pojawić i kto powinien być w składzie zespołu poszukującego, żeby do takiej sytuacji nie doszło – mówi Dolnośląski Wojewódzki Konserwator Zabytków, Barbara Nowak-Obelinda.
Zdaniem Barbara Nowak-Obelinda przepisy związane z wydawaniem pozwolenia na poszukiwanie zabytków wymagają kilku poprawek.