Konferencja odbyła się w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej im. Angelusa Silesiusa w Wałbrzychu. Poruszono zarówno tematy związane z historią „złotego pociągu”, jak i obecną sytuacją związaną z kontrowersyjnym odkryciem.
– Złożyliśmy wszystkie dokumenty u konserwatora zabytków, czekamy na jego odpowiedź, myślę że już w tym tygodniu będziemy coś więcej wiedzieć. Na terenie belgijskiej spółki z którą mamy podpisane porozumienie, rozpoczęliśmy prace porządkowe, przygotowaliśmy teren pod ustawienie kontenerów socjalnych i wydzielenie ogrodzenia. Zabezpieczyliśmy włazy do studni, tak żeby nikt nie ucierpiał – mówi odkrywca, Piotr Koper.

Piotr Koper tłumaczył także na czym będą polegały prace spółki XYZ na terenie, gdzie prawdopodobnie znajduje się złoty pociąg.
– Będą wykonane trzy wykopy kontrolne. Te wykopy zostały wytypowane w miejscach, w których spodziewamy się największego sukcesu. Będziemy też czyścić zatokę, bo chcemy odkryć starą infrastrukturę kolejową, którą zostawiła nam w spadku III Rzesza. Chcemy to wszystko odsłonić i pokazać – tłumaczy Piotr Koper – Pod względem prawnym wszystko jest już dopięte na ostatni guzik, teraz czekamy już tylko na odpowiedź konserwatora zabytków. Mówiąc szczerze nie myślałem, że dojdziemy tak daleko, sądziłem że wydarzy się po drodze coś co uniemożliwi nam te prace, ale udało się.
Wśród prelegentów był także prezes zarządu Fundacji Thesaurus, który omawiał zagadnienia związane z cywilnoprawną problematyką rzeczy znalezionych. Jak się okazuje, znalazcy nie mają w Polsce łatwego życia.
– Jeżeli chodzi o poszukiwaczy, to mamy niestety całą masę problemów, od kwestii naruszania swobody poszukiwań, zmuszania ich do uzyskania zgody od konserwatorów, co czasami jest zupełnie kuriozalne, zmusza się ich do uzyskania nadzoru archeologicznego, jakie mają dokumenty sporządzać. Często mają też policję i prokuraturę na karku – tłumaczy prezes Fundacji Thesaurus, Piotr Lewandowski – Jestem przekonany, że największa przestępczość to jest przestępczość urzędnicza. Swoboda działania i inicjatywy obywatelskie jest dławione. Poszukiwacze są na razie na straconej pozycji.
– Od grudnia staramy się wykopać trzy dziury i dalej jest to niemożliwe, dlatego prawo chyba nam tu nie pomaga – dodaje Piotr Koper
Jaki jest stan prawny związany z poszukiwaniem zabytków i z czym muszą się zmierzyć odkrywcy? Tłumaczyła Barbara Nowak-Obelinda, Dolnośląski Wojewódzki Konserwator Zabytków, która jest zdania, że ustawa na mocy której prowadzone są poszukiwania powinna zostać doprecyzowana.
– Właściwie wydajemy pozwolenie tylko my, a sytuacje mogą być bardzo różne. Przede wszystkim w wypadku poszukiwań związanych z czasem II wojny światowej, może być zagrożenie występowania materiałów wybuchowych czy broni chemicznej. Tylko wyobraźnia osoby wydającej pozwolenie wskazuje, jakiego typu zagrożenia mogą się pojawić i kto powinien być w składzie zespołu poszukującego, żeby do takiej sytuacji nie doszło – mówi Dolnośląski Wojewódzki Konserwator Zabytków, Barbara Nowak-Obelinda.
Zdaniem Barbary Nowak-Obelindy przepisy związane z wydawaniem pozwolenia na poszukiwanie zabytków wymagają kilku poprawek. W tej chwili cały ciężar decyzji spada na konserwatora zabytków.
– Nie ma przepisów, jest jedna Ustawa i Ochronie Zabytków, która mówi, że to konserwator zabytków wydaje pozwolenie i nie ma to powiązania z żadnymi innymi przepisami, za wyjątkiem przepisów przyrodniczych. Jesteśmy trochę osamotnieni w tej decyzji, a w szczególności w stosunku do innych organów czy kompetencji – dodaje Dolnośląski Wojewódzki Konserwator Zabytków, Barbara Nowak-Obelinda.
Podczas konferencji głos zabrali także specjaliści objaśniający metodę badania georadarem i to jak wygląda zgoda na badania tego typu od strony prawnej, omówiono też kwestie odpowiedzialności za naruszenie przepisów ustawy o ochronie zabytków. Pojawiło się także wystąpienie mówiące o znaczeniu „złotego pociągu” dla promocji Wałbrzycha i okolic.
W.Blicharz
foto:P.Tokarski