Czy jesteśmy coraz bliżej rozwiązania zagadki tzw złotego pociągu? Odkrywcy mają w środę spotkać się z władzami Wałbrzycha a miejscowi eksploratorzy spekulują na temat miejsca sensacyjnego znaleziska.
Sprawa pociągu nabrała właściwego toru w momencie kiedy trafiła do Urzędu Miejskiego. Po analizie dokumentów władze miasta są gotowe rozmawiać z odkrywcami.
– Jutro planujemy spotkanie z kancelarią reprezentującą panów, którzy rzekomo odnaleźli ten pociąg. Po tym spotkaniu będziemy mogli udzielić dodatkowych informacji o dalszych działaniach – mówi asystent Prezydenta Miasta Wałbrzycha Arkadiusz Grudzień.
Jak informuje kancelaria reprezentująca odkrywców spotkanie będzie miało charakter roboczy i ustalane będą kwestie formalne związane z dokumentacją całej sprawy. Możliwe, że pojawi się również informacja o dokładnej lokalizacji znaleziska, ale na razie dowie się o tym tylko prezydent.
– Na razie nie została wskazana lokalizacja tego znaleziska, dlatego na razie nie podejmujemy żadnych działań związanych z realizacją tego zadania. Wszystko będzie zależało od tego co ustalimy na jutrzejszym spotkaniu – dodaje Grudzień.
Tymczasem nie ustają spekulacje odnośnie tego co może znajdować się w pociągu. Od początku znalezisko łącząne jest z historią zaginionego składu z Wrocławia. Andrzej Gaik przewodnik z Zamku Książ a prywatnie eksplorator już przed wielu laty interesował się tą sprawą. W rozmowie z nami stara się przede wszystkim rozgraniczyć fakty od mitów.
– Faktem jest, że złoty pociąg wyjechał z Wrocławia, ówczesnego Breslau. Skąd o tym wiemy? Otóż Twierdza Breslau nie poddała się aż do końca wojny, nawet Berlin skapituliował wcześniej ponieważ Wrocław był o wiele lepiej ufortyfikowany. Zarządzał tym wszystkim przywódca NSDAP Karl August Hanke. Wydał on zarządzenie aby zdeponować wszystkie zbiory muzealne oraz złoto Wrocławia czyli depozyty bankowe, kosztowności ludności cywilnej i ze składów jubilerskich. Niemcy oczywiście się temu podporządkowali i złożyli wszystko w urzędzie wojewódzkim, obecnie tam jest komenda wojewódzka policji. Ładowano to w skrzynie a było tego tyle, że nie mieściło się w piwnicach tylko składowano aż na parterze i pierwszym piętrze. W czasie oblężenia trzeba było coś z tym zrobić. Miał się tym zająć kapitan policji państwowej nazwiskiem Klose. Wiadomo, że poszukiwał potencjalnych miejsc do ukrycia całego pociągu z cennymi towarami. Ostatecznie jednak twierdził potem podczas przesłuchań, że wprawdzie wytypował kilka miejsc w tym pod górą Ślęża, w Wałbrzychu czy za Jelenią Górą ale gdy operacja była w toku on leżał w szpitalu i nie zna żadnych szczegółów. Wiemy tylko, że pociąg z tymi skrzyniami wyjechał z Wrocławia końcem stycznia 1945 roku w kierunku Wałbrzycha ale zaginął po drodze. Wiele śladów wskazuje na to, że może stać gdzieś w okolicach 65 kilometra linii kolejowej – opowiada przewodnik z Książa i eksplorator Andrzej Gaik.
Niejednokrotnie w miejscach wskazywanych przez miejscową ludność w okolicy Świebodzic były prowadzone poszukiwania, jednak legendarnego pociągu nigdy nie odnaleziono. Andrzej Gaik osobiście uczestniczył w kilku pracach wykopaliskowych i wskazuje miejsca, gdzie potencjalnie mógłby być schowany pociąg.
– Może to być zarówno 65 kilometr jak i 61 kilometr bo jest tam takie zapadlisko po lewej stronie. Jest jeszcze takie miejsce za Palmiarnią w Lubiechowie. Tam kiedyś był dyplomatyczny dworzec kolejowy Hochbergów a w czasie wojny stacja kolejowa przeładunkowa z kolei szerokotorowej na wąskotorową i transportowano tamtędy materiały budowlane do przebudowy Książa. Jest tam też miejsce, które wskazywałoby na wlot tunelu. To są jednak tylko przypuszczenia bo równie dobrze pociąg mógł przejechać przez Wałbrzych i trafić aż do Sobieszowa ponieważ tam też się go szuka – twierdzi przewodnik.
Gaik zwraca uwagę na pewne ważne kwestie związane z bezpieczeństwem podczas takich poszukiwań. Jego zdaniem jeśli pociąg wiózł cenny ładunek na pewno został bardzo mocno zabezpieczony przed ewentualnymi grabieżcami.
– Cały czas istnieje realne niebezpieczeństwo, że Niemcy sobie tak tego nie zostawili. To nie tylko odstrzelony tunel i zawalone stropy czy zasypane skałą. Teren na pewno jest zaminowany bo oni często stosowali takie zabezpieczenia. Dysponowali tymi słynnymi porcelanowymi minami, które praktycznie są nie do wykrycia przez urządzenia do detekcji metalu. Na pewno musiałby się znaleźć ktoś, kto umie je rozbroić bo najważniejsze są względy bezpieczeństwa. Dopiero potem można próbować dojść do tego pociągu, spróbować go odkopać i sprawdzić co w nim jest – mówi Gaik.
Odkryciem zainteresowały się nie tylko polskie ale również światowe media. Gmina Wałbrzych na razie podchodzi do tych doniesień bardzo ostrożnie ale niewykluczone że rozgłos, jaki zyskało nasze miasto będzie można w przyszłości przekuć na działania promocyjne na rzecz turystyki.
– Ten temat utwierdza nas w przekonaniu, że należy podążać drogą związaną z tajemnicami i niedopowiedzianymi tajemnicami II wojny światowej. Potwierdza to organizacja Festiwalu Tajemnic w Zamku Książ, który cieszy się dużym powodzeniem i z pewnością będziemy dążyć do dalszego rozwoju tej imprezy – zapewnia Arkadiusz Grudzień.
Więcej o tajemnicach związanych ze złotym pociągiem i tunelami pod Zamkiem Książ opowiada Andrzej Gaik w programie Gość Dnia Telewizji Wałbrzych.
plr
Przeczytaj również: