Czarne chmury nad starostwem. Znalazcy tajemniczego pociągu składają zawiadomienie do prokuratury. Chodzi o pismo, które trafiło do Starostwa Powiatowego w Wałbrzychu i prawdopodobnie stamtąd wyciekło do mediów.
Zawiadomienie do prokuratury dotyczy dwóch rzeczy, które zdaniem mecenasów reprezentujących znalazców nigdy nie powinny się zdarzyć. Pierwszą z nich jest fakt, że pismo wraz z danymi osobowymi obu panów wyciekło do mediów i było zamieszczone na jednym z portali internetowych. To zdaniem prawnika Jarosława Chmielewskiego rzecz bulwersująca i niedopuszczalna. Według nieoficjalnych informacji pismo wyciekło ze Starostwa Powiatowego w Wałbrzychu, to tam pismo wpłynęło na początku.
– To jest niesamowite, by pisma urzędowe były w ten sposób ujawniane. To narusza prawo polskie, traktaty europejskie i gdyby się okazało, że organy ścigania to potwierdziły to mogą z tego wyniknąć spore konsekwencje – mówił prawnik reprezentujący odkrywców tajemniczego pociągu, Jarosław Chmielewski.
Druga sprawa zawarta w zawiadomieniu do prokuratury dotyczy nieprawdziwych informacji propagowanych przez starostwo z których wynikało, że znalazcy uzależniają wskazanie lokalizacji pociągu od zagwarantowania im 10% znaleźnego. Takie informacje przekazała w rozmowie z nami asystent starosty powiatowego Marika Tokarska mówiąc o szantażu stosowanym przez znalazców. Zdaniem adwokata Jarosława Chmielewskiego to po prostu nie prawda.
– Osoby, które dokonały znaleziska, reprezentowane przez kancelarię prawną z Wrocławia, uzależniają wskazanie samego miejsca znaleziska od udzielenia im gwarancji o uzyskaniu 10 % znaleźnego – mówiłą kilka dni temu asystentka starosty wałbrzyskiego, Marika Tokarska.
– Właściciel jest znany i jest to państwo polskie. Zgodnie z obowiązującym prawem polskim należy się znaleźne. Nikt nie posługuje się tutaj żadnym szantażem, znalazcy zgodnie z prawem muszą domagać się znaleźnego. To naturalne roszczenie i nie ma tu mowy o tym, że dopiero wtedy pokażą gdzie jest znalezisko. Jak tylko pojawi się osoba z właściwym pełnomocnictwem to lokalizacja będzie musiała zostać mu ujawniona – mówi Jarosław Chmielewski.
Asystent starosty, Marika Tokarska zapytana przez nas o to, dlaczego rozsiewa nieprawdziwe informacje i jak skomentuje całą zawiadomienie do prokuratury poinformowała nas, że oficjalne stanowisko starostwo wyda dopiero wówczas, gdy otrzyma potwierdzenie zawiadomienia skierowanego do prokuratury.
wb
