Jak wynika z naszych informacji, czaszkę znaleziono przy okazji prac związanych z nową instalacją ciepłowniczą prowadzonych przez Miejski Zakład Energetyki Cieplnej w Świdnicy. Z racji tego, że są to szczątki ludzkie, na miejsce została wezwana prokuratura i policja. Czaszkę badał też archeolog. Być może pochodzi ona z czasów, gdy w tym miejscu istniała Twierdza Świdnicka.
– Na miejscu był archeolog, ale nie jest on antropologiem, dlatego nie można się powoływać na te wypowiedzi, gdyż nie jest on biegłym w tym zakresie. Archeolog ten jest zdania, że to stara czaszka, która może pochodzić z okresu napoleońskiego. Na tym etapie nie można tego jednak zweryfikować – tłumaczy prokurator rejonowy w Świdnicy, Marek Rusin.
Zdaniem prokuratora Marka Rusina, opinia archeologa, który dokonał wstępnej oceny czaszki, nie wystarczy by precyzyjnie określić z jakiego okresu pochodzą szczątki.
– Potrzebny jest tutaj biegły z wiedzą z zakresu antropologii i medycyny sądowej – dodaje Marek Rusin.
Precyzyjnej oceny znaleziska dokonają biegli z Zakładu Medycyny Sądowej we Wrocławiu.
– Wszczęliśmy śledztwo w tym zakresie, czaszka została zabezpieczona i zostanie przekazana do Zakładu Medycyny Sądowej we Wrocławiu. Biegli udzielą nam odpowiedzi na kilka pytań, wiemy że jest to czaszka ludzka, ale nie wiemy czy kobiety czy mężczyzny, jak długo się tam znajdowała, z jakiego okresu pochodzi i czy nosi ślady działania narzędzi tępych, na razie z tych wstępnych informacji to nie wynika – mówi prokurator, Marek Rusin.
Dopiero po wypowiedzi biegłego będzie można także ustalić w jaki sposób zmarła osoba której szczątki znaleziono, czy była to śmierć z przyczyn naturalnych, morderstwo czy może egzekucja.


WB
foto:użyczone/Miejski Zakład Energetyki Cieplnej w Świdnicy